wtorek, 10 lutego 2015

13. Welcome to the real world. Yes, it sucks

Skoczkowie naprawdę mieli niewiele czasu na odpoczynek. Szczególnie skoczkowie-gwiazdy. A do takich już powoli zaliczał się Wellinger. Kiedy więc mieli wykorzystać ten czas robili to z pompą. Wakacje w tropikach, imprezy, dziewczyny. Tym pewnie zajmowałby się Welli gdyby nie to, że w głowie miał tylko jedno. A raczej jedną. Jak zakochany kundel – brakowało tylko, żeby zaczął wciągać spaghetti z klopsami.
Jakimś cudem Wank namówił go na spotkanie. Wprawdzie musiał w tym celu pofatygować się do Ruhpolding, ale i tak było warto. Pobudki miał raczej egoistyczne – potrzebował się wygadać. A jego młodszy kolega zawsze się sprawdzał w wysłuchiwaniu nawet największych bzdet.

Wanki nie miał wielkiego doświadczenia z dziewczynami, pomimo wieku. Ciągle skoki, dieta, ćwiczenia. A może jego olbrzymi nos przesłaniał mu cały świat? Takie refleksje naszły Andreasa, który podpierał się łokciem i popijał kolejne piwo w jakiejś podrzędnej spelunie, do której poszli tylko dlatego, że Welli nie umiał już wysiedzieć w domu.
- Ona twierdzi, że nie jestem przywódcą w związku. Rozumiesz?
- Jestem sobie w stanie wyobrazić.
- O co ci chodzi?
- Noo, jakby to powiedzieć. Nie masz chyba dużego temperamentu…
- No to kogo ona szuka? Hitlera!?
Chcąc nie chcąc, Andreas parsknął śmiechem. Już widział Wanka przechadzającego się z ciemnym wąsem pod nosem. Ale to wszystko, na co mógł się w tamtym momencie wysilić. Co mu miał poradzić? Żeby jednak rozważył przejście na nazizm?
- Dobra, już mi w sumie lepiej. A co tam u ciebie?
No i nadejsza ta wiekopomna chwila. Wiedział, że tak to się skończy. Wielki nos Wanka zawsze się wpychał tam, gdzie nie trzeba. I choć część Wellingera chciała komukolwiek powiedzieć o swoim małym sekrecie doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakie byłyby konsekwencje. Jedyną osobą, której mógłby coś tam szepnąć była Thea, ale ona miała teraz dużo spraw na głowie. Poza tym bał się jej reakcji. Ze wszystkich ludzi na świecie akurat siostra nie powinna go oceniać, ale… Nigdy nie wiadomo.
Co u niego? Tęsknota za włosami w kolorze piaskowego blondu i damskimi perfumami, czyli…
- Nic. – odpowiedział dość mrukliwie, ale zaraz uśmiechnął się, by kolega nie nabrał podejrzeń. A kiedy przypomniał sobie, że już za kilka dni odwiedzi Chris – nie musiał udawać wesołego.

* * *

- Cześć! – blondyn krzyknął któryś raz z kolei do swojego chłopaka, który siedział na kanapie i jak w letargu wpatrywał się w telewizor.
- Cześć. – odpowiedział beznamiętnie i lekko zmrużył powieki.
Czarne chmury nad ich związkiem zbierały się już od jakiegoś czasu. Pewnie dlatego, że Richard traktował swojego chłopaka bardziej jako sposób na zabicie nudy. Ot, ktoś się zawsze kręcił, interesował… Ale nic więcej. Doskonale wiedział, że Lukas był w nim po uszy zakochany. Co miał zrobić? Pewnie powinien to zakończyć, ale nie mógł się do tego zebrać. Potrzebował impulsu. A biedny Lukas nie wiedział, że sam mu go dostarczy.
- Będę robił jakiś obiad. Co chcesz jeść?
- Nie wiem. Obojętnie.
- To zrobię kurczaka z ryżem i czymś tam. W ogóle widziałem na mieście twojego kolegę.
Początkowo Freitag chciał jak zwykle jednym uchem wpuścić, drugim wypuścić, ale tym razem uwaga wyostrzyła mu się dwukrotnie.
- Jakiego kolegę?
- Takiego wysokiego blondyna. Chyba mi coś o nim kiedyś mówiłeś czy pokazywałeś. Andreas?
Richarda przeszedł dreszcz.
- No i co z nim?
- A skąd mam wiedzieć? Szedł z jakąś dziewczyną. Ej, jak nie jesteś bardzo głodny to pójdę najpierw wziąć prysznic, dobra?
Na próżno czekał na jego odpowiedź. A kiedy wyszedł z łazienki zastał tylko puste mieszkanie. Nie było Richarda, większości jego rzeczy. Rozpłynął się w ciągu 15 minut. Żadnej wiadomości, nic. Lukas czuł, jakby w tamtym momencie jego świat się skończył. Za to Freitag - zupełnie odwrotnie.

* * *

Christina przebudziła się wcześniej, niż zwykle. Ale nie czuła się przy tym nieprzytomna. Była najbardziej wypoczętą i zrelaksowaną kobietą w Monachium. Może to miarowy, lekko chrapliwy oddech obok tak ją uspokajał. I tym razem nie należał do kota.
Tak, ona też tęskniła. Tęskniła nawet jak nie było go jeden dzień, a co dopiero kilka... Wrócił dopiero wczoraj, więc najchętniej obudziłaby go już wtedy, żeby nie marnował czasu na spanie. Ale to był młody, dorastający chłopak. A nie kocia mama, którą jest w stanie obudzić zagniecenie na prześcieradle, a kapcie po złej stronie łóżka doprowadzić do szału.
Dała mu pospać, a sama wciągnęła na siebie szlafrok, mijając lustro po drodze do kuchni przyklepała rozczochrane włosy, potem zaparzyła kawę i wymknęła się na balkon. Było dość ciepło, chociaż wyczuwało się chłodny wiatr. Zapaliła papierosa, chociaż na co dzień nie paliła. Miała jednak taką awaryjną paczkę, do której zaglądała, gdy wybitnie chciało jej się palić. Obecną miała od miesiąca, a nawet połowa nie zeszła.
- Ty palisz? - wymruczał do niej zaspanym głosem i zabrał jej z ust papierosa, solidnie się zaciągając.
- A Ty? Nie chcesz mi nic powiedzieć?
- Dużo skoczków pali. Pomaga utrzymać wagę.
Tylko pokiwała głową. I przy okazji zauważyła, że Andi postanowił paradować po balkonie w samych bokserkach.
- Czy Ty chcesz, żeby moje sąsiadki zeszły na atak serca?
- No pewnie.
Z wdzięcznym uśmiechem od ucha do ucha pomachał do Pani z naprzeciwka, która od dłuższej chwili się na nich gapiła, aż oburzona zatrzasnęła okno.

Wieczorem Andi próbował bezskutecznie namówić Chris na wyjście do restauracji. Upierała się, że chce spędzić czas w domu, z nim. Że już zaplanowała co zrobi na kolację. Kłamała, a on dobrze o tym wiedział.
Nadal istniała niepisana umowa, że pozostają w ukryciu. Welli był zawiedziony, chociaż akceptował to. Za każdym razem, gdy w wywiadzie pytali go, czy ma dziewczynę i zmieszany odpowiadał, że nie wszyscy brali to za oznakę nieśmiałości. A on po prostu kłamał z przymusu, choć najchętniej wyrwałby dziennikarzowi mikrofon i krzyknął „Ich liebe dich, Christina!”.
Cudem było już samo to, że poszli razem na zakupy. Oczywiście żadnego trzymania za rączki, ani nawet patrzenia w oczki. Chris mistrzowsko udawała, że wcale nie ma na to ochoty, a Andreas, że wcale nie bierze tego do siebie. Ale nie chciał żadnych kłótni. Jeśli konspiracja jest warunkiem dla istnienia ich związku, to jakoś to zniesie. A przynajmniej tak to sobie tłumaczył.

Zgodnie ustalili, że tego wieczoru pobawią się w „100 pytań do…”. Skoro nie mogli poznać swoich rodzin i znajomych, którzy to przeważnie są źródłem kompromitujących anegdotek...
- Dobra, ja zaczynam – zaklepała sobie Christina. - Pierwszy pocałunek!
- Przedszkole. Podbiegła do mnie i bez ostrzeżenia cmoknęła w usta, a ja przez następne pięć minut tarłem ocierałem się rękawem z obrzydzenia. Pierwszy raz.
- Oj, zamierzchłe czasy. Miałam 17 lat, on też. Taka licealna miłostka, nic wielkiego. Podobnie też jak jego… - oboje parsknęli śmiechem, chociaż po obliczu Andreasa przemknął cień strachu, czy odnośnie niego nie miała podobnych przemyśleń. – Ok. Jak byś opisał swoje stosunki z rodziną?
- Hmm. Chyba są dość dobre. Ale to zależy. Z siostrą bywa różnie. Często sobie dogryzamy, ale chyba coraz częściej łapiemy ze sobą lepszy kontakt. Ojciec jest taki trochę nijaki. Nie spędzam z nim za dużo czasu przez moje wyjazdy i jego pracę. A mama lubi mi wchodzić na głowę i traktować mnie jak bachora. Szczególnie po tej cholernej olimpiadzie… Teraz ty – dlaczego rozwiodłaś się z mężem?
- Haha, właściwie to on rozwiódł się ze mną. Ale spróbuję ci to jakoś wyjaśnić – poprawiła się na sofie, pokazując, że nie czuje się zbyt dobrze z tym tematem. – Głównym powodem było to, że zostawił mnie dla innej. Ale tak naprawdę dużo przed tym zaczęło się źle dziać. Z różnych przyczyn, nie chcę teraz tego rozgrzebywać. Po prostu nie byliśmy odpowiednio dobrani – to małżeństwo było totalną pomyłką. Zresztą wiesz, jak wyglądała nasza ostatnia rozmowa? Kiedy sąd orzekł rozwód z jego winy krzyknął do mnie, że nie musiał wcale brać ślubu, żeby uprawiać koszmarny seks. Na co odpowiedziałam: „Ale ja tak.”

Andi naprawdę chciał coś na to odpowiedzieć, ale zakłócił mu nagły wybuch paniki u Chris. Skuliła się w kłębek i krzyczała coś o jakimś pająku.
- Tam! W rogu! Duży, czarny! Zabij!
Zaczęła się gonitwa z kapciem. Z początku w ogóle żadnego pająka nie widział. Jak już zobaczył, sam się przeraził. Rzadko kiedy takie bydle dawało radę uchować się w mieszkaniu. Ale zachował zimną krew i wykonał rozkaz.
- Ok, zabiłem tego pająka.
Chris zamiast się uspokoić dalej panikowała, chociaż już zupełnie bez powodu. W końcu dalej łkając pobiegła do łazienki, a za nią Wellinger.
- Boże, dlaczego płaczesz? Chciałaś, żebym go schwytał i poddał resocjalizacji?
Kiedy się uspokoiła wyszła do niego i przeprosiła za swoje zachowanie. Że niby okres jej się spóźnia trochę, a wtedy zawsze lekko jej odbija. Fajnie – dobrze wiedzieć. Ale i tak to zachowanie było dla Welliego podejrzane.
Od jakiegoś czasu już snuł pewne domysły. Chris chwilami zachowywała się dziwacznie. Czasem złościlą się bez powodu, nie odzywała się albo miała nagłe nadwyżki energii. Teraz znów powiedziała, że spóźnia jej się okres. Utrzymywała, że cały czas brała tabletki i nie muszą się o nic martwić, ale nigdy nie widział, żeby cokolwiek brała.

Wymknął się z sypialni, gdy tylko wyczuł głębszy oddech po drugiej stronie łóżka. Zresztą z nerwów i tak nie zasnąłby. Musiał to sprawdzić… Choćby miał w tym celu złamać kilka zasad obyczajowych. Na przykład, że nie wypada grzebać komuś w rzeczach.
Przetrzepał jej torebkę, szafki w kuchni i łazience, kosmetyczkę – wszystko, co się dało. Nie znalazł jakichkolwiek tabletek, nawet na ból głowy. Zajrzał nawet do szafki nocnej – co było dość ryzykowne, bo znajdowała się zaraz obok śpiącej kobiety. Ani śladu pigułek antykoncepcyjnych.
Przełknął ślinę tak głośno, że wypłoszył kota, śpiącego po drugiej stronie pokoju.


Houston, mamy problem. Mamy zajebiście wielki problem.

__________________________________________________________________________
No to ten, tego. Napisałam rozdział :) Możecie mnie bić, bo od bardzo dawna nie zaglądałam nie tylko tutaj, ale i na inne blogi. Przyczyn jest kilka, ale nie będę się nad tym rozwodzić. Chciałabym na stałe wrócić do pisania tego opowiadania, bo postanowiłam sobie, że właśnie ono będzie pierwszą rzeczą w kategorii pisania, którą doprowadzę do końca.

Aha - byłam w tym roku w Zakopanem. Wklejam zdjęcie - łapa w górę, kto mnie widział albo stał obok mnie?? Granatowy płaszcz, czapka z pandą :D 


_______________________________________________________________________
Jeśli chciałabyś, żeby Andi zabijał dla Ciebie pająki - zostaw komentarz!

36 komentarzy:

  1. Pająk <3 wiem kogo Andi mógłby poddać resocjalizacji w pierwszej kolejności, ale wstrzymam się z rzucaniem nazwiskami. Damn gurl, that's a one nice comeback!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Twój comeback, gurrrrrl :D

      Usuń
  2. Super, że wróciłaś :) Andi młodocianym ojcem? Oj, Oj Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, ktoś zauważył! Czyli piszę następny rozdział! :D

      Usuń
  3. Liczyłam, że to opowiadanie jeszcze kiedyś dobiegnie końca, no i proszę ;) Jest kolejny. Pisz kobieto następny, bo uwielbiam tą historię i Twój styl :) Pozdrawiam i czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! i obiecuję, że tym razem nie zrobię sobie półrocznej przerwy :)

      Usuń
  4. Opowiadanie SUPER
    bardzo fajnie dobierasz słowa jest z humorem więcej wanka
    Mam nadzieję że szybko ukaże się następny rozdział i bd tak wspaniały jak i reszta
    Trzymaj się <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybko się uporam z następnym :) Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  5. Kochana, nawet nie wiesz jak się cieszę, że dodałaś kolejny rozdział. I że do nas wróciłaś! Czekałam, czekałam i się doczekałam ;) Jest super!
    Czyżby Andi miał zostać młodym tatuśkiem? Jeszcze nic nie jest przesądzone, ale jak na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują ;) Choć może się mylę :D
    Czekam z niecierpliwością na nowy!
    Pozdrawiam i życzę weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się strasznie cieszę, że udało mi się w końcu dodać! :) Dzięki za miłe słowa :)

      Usuń
  6. Kiedy kolejny? Czekamy kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym mogła już teraz wstawiać, ale to zależy od tego, na kiedy z następnym rozdziałem wyrobi się założycielka bloga o siostrze Wellingera i Gregorze, ponieważ fabuła nam się zazębia :) Ale na pewno nie za 5 mies :D

      Usuń
  7. Hohoho, czuję, że w kolejnym, a może dopiero w następnych rozdziałach szykuje się bomba! Ciąża...?
    Mam nadzieję, że nie zrobisz sobie już tak długiej przerwy i że kolejny pojawi się szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja bym tak nie wyciągała zbyt szybko wniosków :D

      Postaram się :)

      Usuń
  8. Hmmm... Czytam to opowiadanie od jakiegoś czasu i jeszcze nigdy nie zostawiłam żadnego komentarza. Więc po raz pierwszy spróbuje coś naskrobać.
    Nie sądzę aby nasza bohaterka była w ciąży. to by było zbyt oczywiste, prawda? Może jakaś choroba itp. I chyba to bedzie koniec sielanki pomiędzy zakochanymi.
    Freitag gejem? Wow. Na dodatek zakochanym w Andim . Wow wow. Cikawe co na to powie reszta drużyny.
    Ok, następnym razem postaram napisać coś więcej :) Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że w końcu zdecydowałaś się ujawnić :)

      Chociaż chciałabym, to nie mogę skomentować treści Twojego komentarza. Zobaczymy, jak to będzie w następnym rozdziale.

      Tak czy siak dziękuję, że czytasz i zaczynasz komentować :)

      Usuń
  9. *spam*
    http://sztuka-zapominania-ski.blogspot.com/ serdecznie zapraszam na nowy rozdział po przerwie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! dodaję bloga do polecanych po prawej stronie mojego bloga :)

      Usuń
  10. Mmmmmm zobaczyć jak Andiś lata z kapciem za pająkiem *_* też chcę! :D
    Dodaję Twój plog do ulubionych i zapraszam do siebie :)
    terrible--truth.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział. Fajnie, że wróciłaś. Czytam twoje opowiadanie, ale rzadko udaje mi się skomentować. Przepraszam Cię za to bardzo.

    Pozdrawiam
    Anahi

    P.S. Zapraszam do sb
    obrane-cele.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jednak przełamałaś się i pojawił się komentarz :) I chętnie wpadnę do Ciebie :)

      Usuń
  12. Hej nie mogę się doczekać kiedy dalsze losy opowiadania
    I z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg
    Mogłabyś określić mniej więcej kiedy dodasz następny? Bd wdzięczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałabym dodać rozdział, niestety nie jest to póki co możliwe, a to z tej przyczyny, że blog mój i mojej przyjaciółki - http://tiefe-wasser-sind-nicht-still.blogspot.com/ - mają zrośnięte ze sobą fabuły. Stąd proszę męczyć ją odnośnie terminu następnego rozdziału. Myślę, że maksymalnie miesiąc będę jeszcze czekać na jej działania w tej sprawie :)

      Usuń
    2. tehe. no, ale do następnego sezonu pewnie się wyrobię :D

      Usuń
    3. a idź! bo jak Cię piznę w ten łeb! :D

      Usuń
  13. Kiedy bd następny rozdział
    Niech twoja koleżanka się Pospiesz nie wytrzymam już ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj jeszcze trochę. Albo coś napiszę, albo usunę bloga, więc jeśli będziesz miała szczęście, nie będziesz musiała długo na mnie czekać.

      pozdrawiam,
      my brother's keeper

      Usuń
  14. A ja czekam
    Rzycze wiele pomysłów na to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysły są, rozdział powinien się pojawić w przyszłym tygodniu :)

      Usuń
  15. Kiedy następny rozdial
    To ipowiadanie jest bardzo fajne czekam i czekam

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy to opowiadanie bd

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy opowiadanie będzie
    Czekam z niecierpliwością i wieże że nie zrobisz sb tak długiej przerwy jak wcześniej lubię twój styl pisania nie podawaj się uwierz w sb!! ��
    Weny szczególnie ;-)
    Wesołych świąt Wielkanocnych

    OdpowiedzUsuń
  18. ������

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej :))) Nominowałam Cię do Liebster Awards:
    http://king-in-the-mirror.blogspot.com/2015/06/liebster-award.html
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Romantyczka uwięziona w sidłach rutyny i nieznajomy, który w jednym uśmiechu daje jej wszystko, czego szukała przez całe życie. Poznaj historię Lisy, dla której po spotkaniu z Michaelem Hayboeckiem skoki narciarskie stają się czymś więcej niż tylko sportową rozrywką.
    http://cieplo-twoich-slow.blogspot.com/
    Serdecznie zapraszam - odwdzięczę się za każdy komentarz ze szczerą opinią :)
    I bardzo przepraszam za spam <3

    OdpowiedzUsuń